Elektryzująca wizja przyszłości

Elektryzująca wizja przyszłości

ŠKODA Vision E to wyjątkowo ważny samochód – zapowiada nową kartę w historii marki. ŠKODA wchodzi tym konceptem w erę silników elektrycznych, aut autonomicznych, a przy okazji zapowiada pięknego SUV-a coupe.

Koncepty w motoryzacji pełnią ogromnie ważną rolę. To nie tylko odważne wizje i popisy stylistów, których nie ograniczają przepisy i księgowi. Bardzo często koncepty wyznaczają kierunek rozwoju całej marki i koncernu. W Skodzie taką rolę pełnią spektakularne pojazdy koncepcyjne z serii Vision.

Dużego, siedmioosobowego SUV-a, bardzo ciepło przyjęty model KODIAQ, zapowiadała koncepcyjna ŠKODA Vision S. W zeszłym roku

ŠKODA pokazała kolejny koncept. Pod kryptonimem Vision E kryje się piękny SUV coupe, pełen nowoczesnych rozwiązań, które w produkcyjnych modelach będą debiutować w ciągu kilku najbliższych lat. To, co widzimy na pokładzie Vision E, lada chwila pojawi się na drogach.

ŠKODA Vision E mierzy 4645 mm długości, 1917 mm szerokości i 1550 mm. Rozstaw osi to imponujące 2850 mm.

Nie powinno być zaskoczeniem, że litera E oznacza elektryczność. Na pokładzie współpracują ze sobą dwa silniki elektryczne o łącznej mocy ponad 300 KM, a napęd przenoszony jest na wszystkie cztery koła. Pięciodrzwiowy SUV potrafi pokonać nawet 500 km wykorzystując wyłącznie energię elektryczną. Prędkość maksymalna wynosi 180 km/h. Duży zasięg koncept zawdzięcza pojemnym akumulatorom litowo-jonowym.


Ciekawym rozwiązaniem jest pomysł na indukcyjne ładowanie samochodu za pomocą specjalnych paneli podłogowych garażu. Ma to działać na bardzo podobnej zasadzie, co indukcyjne ładowanie w nowoczesnych smartfonach. Jeżeli ŠKODA Vision E zostanie podłączona do gniazdka i szybkiej ładowarki, to po zaledwie 30 minutach akumulatory naładują się do 80 proc.

Fot. materiały partneraFot. materiały partnera

ŠKODA Vision E

ŠKODA Vision E to pierwszy całkowicie elektryczny samochód w historii ŠKODY. Do 2025 roku marka zamierza wprowadzić do swojej oferty aż 10 samochodów napędzanych silnikami elektrycznymi – będą to hybrydy oraz auta w pełni elektryczne. ŠKODA Vision E jest więc ostatnią prostą przed e-rewolucją.

Napęd elektryczny to nie jedyna nowość, jaką zapowiada ŠKODA Vision E. Piękny SUV coupe jest także gotowy do jazdy autonomicznej. Vision E wyposażony jest też w kilka rozwiązań, które w przyszłości znajdą się w samochodach autonomicznych. Auto potrafi samodzielnie poruszać się w korkach, przejść na autopilota na drogach szybkiego ruchu, przeprowadzać manewry wyprzedzania, samodzielnie szukać wolnych miejsc do zaparkowania, a następnie parkować i wyjeżdżać z miejsca postojowego. To tzw. autonomiczna jazda trzeciego stopnia.

Fot. materiały partneraFot. materiały partnera

Różne czujniki i liczne kamery stale monitorują sytuację na drogach. Zamiast bocznych lusterek w Vision E znajdują się kamery przekazujące obraz kierowcy w czasie rzeczywistym.

Tak zaawansowane systemy autonomicznej jazdy wymagają dodatkowych zabezpieczeń. Dlatego Vision E został wyposażony w system śledzenia gałek ocznych, dzięki któremu auto cały czas monitoruje zachowanie kierowcy – ze względów bezpieczeństwa koncept potrafi jeździć samodzielnie, ale wymaga aby kierowca cały czas obserwował drogę. W razie potrzeby człowiek zostanie poproszony przez system o przejęcie kontroli. Vision E potrafi także monitorować pracę serce człowieka i zwolnić po wykryciu problemów zdrowotnych.

Kiedy rozwiązania zaprezentowane w Skodzie Vision E pojawią się na drogach? Pierwsza hybryda producenta będzie miała premierę już w przyszłym roku – wtedy to ŠKODA pokaże Superba z napędem hybrydowym plug-in. Pierwsze w pełni elektryczne auto to kwestia dwóch lat, bo jego premierę zaplanowano na 2020 r.

Podróże z adrenaliną

Podróże z adrenaliną: najlepsze trasy i miejsca na rower, kajak, górski trekking, wspinaczkę skałkową i nurkowanie [POLSKA]

Zapakuj rzeczy do samochodu, ustaw GPS i oderwij się od wszystkiego. W Polsce nie brakuje miejsc, które zachwycą fanów aktywności na świeżym powietrzu (i pod wodą). Wybraliśmy kilka propozycji.

Na rower: Góry Izerskie - niby górska wycieczka, ale po płaskim

To jedna z najbardziej niezwykłych tras rowerowych w Polsce – niby górska, ale po płaskim. Można ją zrobić w wariancie łatwym (nawet z kilkuletnimi dziećmi), średnim i ekstremalnym.

Startujemy z Jakuszyc, polskiej stolicy narciarstwa biegowego. Turyści i narciarze Jakuszyce oblegają zimą, za to latem tutejsze szlaki, zwłaszcza rowerowe, są praktycznie puste, w górach jest cicho i spokojnie, a widoki zapierają dech w piersiach. Trasa rodzinna przez Izery wiedzie od Polany Jakuszyckiej przez las, aż do kamiennej siedziby Stacji Turystycznej Orle. Po krótkiej przejażdżce (dystans wynosi ok. 5 km) można odpocząć w bufecie albo przejść się „Astrościeżką” w Parku Ciemnego Nieba (model układu słonecznego zbudowano z różnych rodzajów dolnośląskich skał) i do Jakuszyc wrócić tą samą drogą.

Fot. Adobe StockFot. Adobe Stock

Bardziej zapaleni cykliści mogą przy Stacji Turystycznej Orle odbić (jadąc wzdłuż rzeki Jizerki) w stronę Hali Izerskiej, dalej w kierunku schroniska Chatka Górzystów (to ostatnia zagroda istniejącej tu niegdyś osady Gross Iser, prowadzona w duchu surwiwalu przez prawdziwych zapaleńców – nie ma tu prądu, kąpiele są w strumieniu, mimo to – a może właśnie dlatego – miejsce bywa oblegane) i Jagnięcego Jaru (zalesionego wąwozu długiego na 2 km), a potem już prosto na Jakuszyce. Cała trasa zamyka się w ok. 50 km.

W wersji ekstremalnej z Hali Izerskiej można jeszcze ruszyć w kierunku Świeradowa Zdroju, ale to już trasa dla wytrwałych, licząca dodatkowe 100 km.

Fot, Adobe StockFot, Adobe Stock

Na kajak: spływ rzeką Obrą – im dalej, tym trudniej

W Polsce warunki do uprawiania kajakarstwa uchodzą za doskonałe, a wybór tras ogromny. Niektóre spływy kajakowe są wręcz kultowe (przez co trasy te są kompletnie zatłoczone), np. rzeką Krutynią. Jedną z ciekawszych polskich rzek jest Obra. Ta nizinna rzeka w zachodniej Polsce, połączona kanałami z Wartą i Odrą, stanowi główny odcinek Lubuskiego Szlaku Wodnego.

Spływy Obrą tradycyjnie zaczyna się w Kopanicy, a kończy w Skwierzynie. Na przepłynięcie całej 123-kilometrowej trasy trzeba przeznaczyć 7-10 dni. Kto ma mniej czasu, może skończyć wcześniej – już w Międzyrzeczu. Na tym odcinku szlak jest najłatwiejszy, a okolica przyjemna, ale dopiero od Międzyrzecza zaczynają się prawdziwie malownicze widoki i. kajakarska adrenalina. Im dalej, tym robi się trudniej, końcówka to już mocowanie się z silnym nurtem, naturalnymi przeszkodami (część jest zasługą bobrów) i licznymi meandrami.
Po drodze nie brak miejsc biwakowych. Duża atrakcja to sąsiedztwo Międzyrzeckiego Rejonu Umocnionego – systemu niemieckich fortyfikacji z 1934-1944 roku, mającego ochraniać wschodnie granice Rzeszy (Rosjanie poradzili sobie z nimi w trzy dni). Można zwiedzić dawne bunkry i zobaczyć siedlisko nietoperzy.

Szlak górski: Sokola Perć w Pieninach – „młodsza siostra Orlej Perci”

Sokolą Perć utworzył w 1926 r. –przez połączenie istniejących wcześniej ścieżek i wytyczenie kilku odcinków graniowych – ks. Walenty Gadowski, twórca tatrzańskiej Orlej Perci. Pierwotnie nazywano ją „Pienińską Orlą Percią”. Aktualna nazwa – Sokola Perć – pojawiła się w 1927 r. Naszym celem jest Sokolica (747 m n.p.m.).

To jeden z najpiękniejszych szlaków w polskich górach: z kapitalnymi widokami pienińskich szczytów, wijącego się w dole Dunajca i oczywiście reliktowych sosen, które – rosnąc nad urwiskiem – fenomenalnie wychodzą na zdjęciach (najstarsze okazy mają 500 lat).
Szlak na Sokolicę zaczynamy i kończymy w Krościenku, idąc przez Bańków Groń. To łatwa trasa, ale gdzieniegdzie jest eksponowana (może więc stresować osoby z lękiem wysokości). Całość liczy

8,5 km, przejście zajmuje ok. 3-3,5 godziny. Wycieczkę można sobie przedłużyć, udając się przez Przełęcz Sosnów na sąsiedni szczyt Czertezik.

Sokolica to, obok Trzech Koron, najpopularniejszy cel wycieczek turystycznych w Pieninach. Wejście na szczyt jest płatne, a bilet upoważnia też do wejścia na Trzy Korony. Po zejściu do Krościenka można przesiąść się na kajak i spłynąć Dunajcem.

Wspinaczka skałkowa: Sokoliki – wspin po granicie

Sokoliki to niezwykle malowniczy rejon, położony w otoczeniu niewysokich, ale bardzo urokliwych wzgórz Rudaw Janowickich, zaledwie 8 km od centrum Jeleniej Góry, w pobliżu miejscowości Trzcińsko.
Granitowe ostańce są zgromadzone na wzgórzach Sokolik (642 m n.p.m.) i Krzyżna Góra (654 m n.p.m.) – skalne maczugi i smukłe iglice wystrzeliwują wprost z gęstych lasów, a ich wysokość wynosi od kilku do nawet 60 metrów. Dróg wspinaczkowych jest tu bardzo dużo, od łatwych po bardzo trudne.

Fot. Adobe StockFot. Adobe Stock

Granitowe sokolnickie skały tym różnią się od wapieni w obleganej przez wspinaczy Jurze Krakowsko-Częstochowskiej, że nie zostały tak wyślizgane i charakteryzują się przyjemnym tarciem, a latem są też chłodniejsze w dotyku. Można tu potrenować przed bardziej wymagającą wspinaczką w Tatrach.

Baza turystyczna jest bardzo dobra, można nocować w Schronisku Szwajcarka w Karpnikach, na polu namiotowym lub w jednej z wielu kwater prywatnych w okolicy.

Nurkowanie: Jezioro Staw – podwodne łąki na Suwalszczyźnie

Nurkowanie w Polsce?! Wielu nurków nie zdaje sobie sprawy, jak piękne nurkowiska oferuje nasz kraj – istnieją zbiorniki, w których widoczność sięga 15 metrów, a fauna i flora potrafią naprawdę zaskoczyć. Bardzo popularny do nurkowania jest pełen wraków Bałtyk, Jezioro Hańcza czy „podwodny las” w Bornym Sulinowie, ale nie tylko.

Wspaniałą, a mało znaną opcją dla nurków, może być jezioro Staw na Suwalszczyźnie. Położone blisko trasy między Augustowem a Suwałkami, na terenie Wigierskiego Parku Narodowego, zwykle jest omijane przez nurków wybierających słynne z nurkowań Jezioro Hańcza. A to błąd.

Jezioro Staw jest małe i dość płytkie, lecz to nie przeszkoda, bo ma wspaniale przejrzyste wody (za sprawą licznych źródeł, które cały czas zasilają jezioro w czystą wodę), a widoki bajeczne – na dnie jeziora rozciąga się soczyście zielona podwodna łąka, jest bardzo dużo ryb, w tym szczupaków, a nawet kolonie słodkowodnych gąbek, tworzących coś na kształt rafy koralowej. Wrażenie jest takie, jakby pływało się w akwarium. Prawdziwa perełka.

Dzięki temu, że jezioro jest płytkie, niewielkie, idealnie przejrzyste i łatwo dostępne, można się tu wybrać na swoje pierwsze nurkowanie. Ważne jednak, by wcześniej zrobić odpowiedni kurs i zacząć bezpiecznie, w towarzystwie bardziej doświadczonych nurków.

Sportline, Monte Carlo i R5 – z miłości do sportu i tradycji

Sportline, Monte Carlo i R5 – z miłości do sportu i tradycji

ŠKODA ma bardzo bogate doświadczenie w tworzeniu szybkich samochodów sportowych. Wiele nawiązań do zwycięskich konstrukcji z rajdowych odcinków specjalnych i torów wyścigowych znajdziemy w cywilnych modelach producenta.

Fot. materiały partneraFot. materiały partnera


Z kolei unikalny wygląd ŠKODA KODIAQ Sportline zawdzięcza czarnym lusterkom, przedniemu grillowi i spojlerowi. Czarne są też wykończenia na listwach okiennych i opcjonalne relingi dachowe, a boczne progi pomalowano w kolorze nadwozia. Za to z tyłu dostrzeżemy chromowane wykończenie zderzaka i sportowe rury wydechowe. Do wyboru specjalne felgi o rozmiarze 19 lub 20 cali.

I dla Superba, i dla Kodiaqa przewidziano kilka ciekawych i przyciągających wzrok lakierów, innych niż rasowa czerwień. Największe wrażenie robi chyba niesamowity lakier Dragon Skin.

Na szczycie oferty ŠKODY znajdziemy dwa modele – dużego SUV-a Kodiaqa i limuzynę SUPERB. Obydwa samochody dostępne są w wyjątkowych edycjach Sportline. To wersje nastawione na drapieżną stylistykę i sportowe emocje.

W Skodzie SUPERB Sportline znajdziemy m.in. sportowe zawieszenie obniżone o 15 mm, czarne elementy nadwozia, czarne osłony lusterek, ozdobne listwy progowe, czy 18-calowe felgi Zenith. Wnętrze również doprawiono kilkoma luksusowymi, sportowymi dodatkami – oświetleniem Ambiente z 10 kolorami do wyboru, sportowymi fotelami z elementami Alcantary, srebrnymi nakładkami na pedały oraz trójramienną sportową kierownicą z łopatkami do zmiany biegów. Sportowy charakter kabiny również podkreśla gustowna i elegancka czerń.

Fot. materiały partneraFot. materiały partnera
  • ŠKODA KODIAQ Sportline Fot. materiały partnera

  • ŠKODA KODIAQ Sportline Fot. materiały partnera

  • ŠKODA KODIAQ Sportline Fot. materiały partnera

  • ŠKODA KODIAQ Sportline Fot. materiały partnera

  • ŠKODA KODIAQ Sportline Fot. materiały partnera

  • ŠKODA KODIAQ Sportline Fot. materiały partnera

Wersje Sportline to nie tylko sportowe dodatki, ale także najbogatsze wyposażenie na rynku. Kierowca może się zdecydować na szklany dach, adaptacyjne zawieszenie DCC (oprócz trybu Sport dostępne są także bardziej komfortowe ustawienia) i nowoczesny system multimedialny z dużym ekranem oraz rozbudowanymi usługami typu connect.

Dzięki połączeniu z Internetem na bieżąco można sprawdzić korki i ostrzeżenia o sytuacji na drodze czy przeczytać interesujące nas informacje ze świata. Wygodnym rozwiązaniem jest także możliwość zlokalizowania zaparkowanego auta za pomocą smartfona czy włączenie ogrzewania postojowego jednym kliknięciem w aplikacji.

  • ŠKODA 130 RS

    ŠKODA 130 RS

    To jeden z najsłynniejszych samochodów rajdowych w historii. Model 130 RS zdominował swoją klasę, a jego największym osiągnięciem było podwójne zwycięstwo w rajdzie Monte Carlo w 1977 roku.

  • ŠKODA FABIA R5

    ŠKODA FABIA R5

    Najnowszy samochód sportowego oddziału ŠKODY z dumą nawiązuje do poprzedników i nie ma sobie równych na rajdowych odcinkach specjalnych.

  • Rodzina Monte Carlo

    Rodzina Monte Carlo

    Do wspaniałych sukcesów tej marki nawiązuje specjalna linia stylistyczna Monte Carlo. Aktualnie w ofercie Monte Carlo znajdziemy następujące modele: CITIGO, FABIA oraz RAPID.

Specjalna edycja Monte Carlo – gratka dla fanów najsłynniejszego rajdu świata

Rajd Monte Carlo to najstarszy i najbardziej prestiżowy rajd świata. ŠKODA wystartowała w słynnym rajdzie już w 1912 r. Przez wiele lat auta tej marki meldowały się na wysokich pozycjach, ale zdecydowanie najważniejszą datą był rok 1961 r., kiedy to na dwóch pierwszych miejscach zameldowały się dwie Octavie Touring Sport. Później było podwójne zwycięstwo modelu 130 RS w 1977 r., a równo po 40 latach od historycznego wyczynu, w 2017 r., sportowy oddział ŠKODY potwierdził, że wciąż potrafi zdominować stawkę z Fabią R5.

ŠKODA bardzo chętnie nawiązuje do tych wspaniałych chwil. Już od dłuższego czasu w ofercie tej marki znajdziemy specjalne wersje wyposażenia Monte Carlo. Wyróżniają się wyjątkową stylistyką.

Charakterystyczny czerwony lakier kontrastuje z czarnymi akcentami. Ciemny jest grill, lusterka zewnętrzne i felgi, przyciemnione są również szyby. Nadaje to autu dynamiczności i zdradza, jaki charakter w nim drzemie. Nie braknie też takich smaczków, jak delikatny spojler z tyłu i czarny dyfuzor.

Sportowe zacięcie i wyróżniający wygląd nie odbierają nic z praktyczności i wygody, jaką oferują samochody ŠKODY. Wnętrze również jest drapieżne - kierowcę witają matowo czarne progi z logo Monte Carlo, kierownica jest świetnie wyprofilowana, a kabina w najważniejszych miejscach wykończona jest skórą. Charakteru dodają czerwone przeszycia i motywy. Nie można też zapomnieć o bogatym wyposażeniu standardowym wersji Monte Carlo.

W aktualnej ofercie ŠKODY w wersji Monte Carlo dostępne są następujące modele: CITIGO, FABIA oraz RAPID.

Postaw na emocje i zrób coś inaczej. Zwiedź Europę autem i poznaj dwa oryginalne pomysły na samochodowy urlop

Postaw na emocje i zrób coś inaczej. Poznaj dwa zaskakujące pomysły na samochodowy urlop

Chorwacja, mimo że leży stosunkowo daleko od Polski, to dość oczywisty kierunek samochodowych podróży Polaków. Ale własnym samochodem można zwiedzać też inne zakątki kontynentu, również takie, gdzie zwykle lata się samolotem. Oto miejsca, w których znajdziesz piękne widoki, świetne drogi i uprzejmych kierowców.

Dania – kraj zamków i szczęśliwych ludzi

Dania wielokrotnie wygrała w rankingu najszczęśliwszych krajów świata i nie przez przypadek cały zachodni świat oszalał na punkcie hygge – duńskiej sztuki szczęścia. Najmniejsze z nordyckich państw to kraina zamków, dworów, ogrodów i białych plaż, a zaledwie 5,5 godziny za kółkiem pozwala odkryć pięć wielkich duńskich atrakcji. Do tego Duńczycy są bardzo uprzejmymi kierowcami.

Fot. Adobe StockFot. Adobe Stock

Podróż najlepiej zacząć i skończyć w Kopenhadze. Stolica Danii jest niewielka i można zwiedzić ją na piechotę, a jeszcze lepiej na rowerze. Magnesem przyciągającym turystów z całego świata są tutejsze muzea, zespół pałaców rodziny królewskiej Amalienborg, park Tivoli i hippisowska dzielnica Christiania.

Trzeba spróbować smorrebrod, czyli duńskich kanapek na ciemnym chlebie z różnymi dodatkami, np. śledziem albo dorszem, i można ruszać dalej, w stronę „duńskiej riwiery” – krainy fascynujących zamków i białych plaż. Trasa Strandvej, czyli Drogi Plażowej, wiedzie wzdłuż wybrzeża i jest wyjątkowo malownicza.

Z Kopenhagi kierujcie się w stronę Odensee, do której dojedziecie w niecałe 2 godziny. Małe miasteczko to miejsce narodzin Hansa Christiana Andersena, światowej sławy bajkopisarza. Jego muzeum warto zwiedzić z przewodnikiem.

Z Odensee ruszcie w stronę Roskilde – miasta słynnego festiwalu muzycznego i. Wikingów. Na Fiordzie Roskilde znajduje się Muzeum Okrętów Wikingów, które prezentuje m.in. oryginalne XI-wieczne statki.

W odległości 45 minut od Roskilde leży wspaniały zamek Frederiksborg, który wraz z przylegającym doń parkiem stanowi dzieło holenderskiego renesansu. To rezydencja urzędującej rodziny królewskiej i można ją zwiedzać tylko w lipcu, kiedy królowa Małgorzata II przebywa w letniej rezydencji w Arhus (przez cały rok otwarte są zamkowe ogrody).

Rzut beretem, czyli nieco ponad pół godziny jazdy samochodem dzieli Frederiksborg od Helsingor – portowego miasta, w którym stoi twierdza Kronberg i mieści się Muzeum Morskie Danii. Kronberg to bodaj najsłynniejszy duński zamek – Szekspir umieścił w nim akcję Hamleta. Z kolei stworzone w suchym doku fantastyczne Muzeum Morskie jest dziełem Bjarke Ingelsa, jednego z najwybitniejszych współczesnych architektów.

Z Helsingor do Kopenhagi macie już tylko 45 minut jazdy samochodem.

Inny pomysł: Jedne z najbardziej malowniczych widoków w tej części Europy oferuje specjalnie stworzona dla zmotoryzowanych turystów Marguerite Route. Sprytnie zaprojektowana trasa omija autostrady, a w zamian pozwala odkryć wiejską stronę Danii – małe, urokliwe wioski i piękną przyrodę. By nią podążać, wystarczy śledzić znaki drogowe z kwiatem margerytką. Trasa biegnie praktycznie przez cały kraj – od północnej Jutlandii, po wyspę Mon, i zapewnia absolutnie niezapomniane widoki.

Fot. Google MapsFot. Google Maps
Fot. Materiały PartneraFot. Materiały Partnera

Niemcy – na czterech kółkach

Niemcy to wymarzony kierunek dla zmotoryzowanych, a w specjalnie przygotowanych widowiskowych trasach można tu przebierać niczym w ulęgałkach. My z morza możliwości wybieramy niezapomnianą trasę przez Bawarskie Alpy.

Podróż zaczynamy w Monachium, stolicy Bawarii. Monachium zasługuje na co najmniej kilka dni zwiedzania – mówi się, że to najbardziej tradycyjne, a zarazem najbardziej wyszukane z niemieckich miast. Od Marienplatzu, po Ogród Angielski, park większy niż nowojorski Central Park, Monachium skrywa masę fascynujących miejsc i sprawia wrażenie miasta, w którym świetnie żyje się jego mieszkańcom. No i to właśnie tutaj można zobaczyć „Słoneczniki” van Gogha.

Po solidnym bawarskim śniadaniu – dwóch białych kiełbaskach z wody ze słodką musztardą i świeżo upieczonym preclem, z którym to weisswurstem – jak nakazuje niemiecka tradycja – trzeba wyrobić się przed 12 w południe, ruszamy. na południe. Zaledwie dwie godziny jazdy od wielkiego miasta dzielą nas od zapierającej dech w piersi górskiej scenerii Alp.

Pierwszym alpejskim przystankiem jest położony tuż przy austriackiej granicy Berchtesgaden. Park Narodowy Berchtesgaden to cud natury, który rozciąga się na trzy biegnące równolegle do siebie doliny. Sama wioska leży w cieniu Watzmanna, trzeciej najwyższej góry Niemiec, popularnego celu wspinaczki skałkowej. Berchtesgaden również znane z tego, że w latach 1934-45 mieściła się tu rezydencja Adolfa Hitlera – Berghof.

Fot. Adobe StockFot. Adobe Stock
Fot. Adobe StockFot. Adobe Stock

Z Berchtesgaden kierujemy się na zachód w stronę Reit im Winkl, pokonując 66 km widowiskowej górskiej trasy. Samo Rei tam Winkl to alpejski klejnot, mało znany wśród turystów, mimo że to już Tyrol – szalenie popularny region narciarski i rowerowy. Tutejsze powietrze słynie ze swoich leczniczych i regenerujących właściwości, ma nawet specjalny certyfikat.

Godzina i 15 minut dzieli nas od Rottach-Egern. Tworzy je wiele małych alpejskich osad, połączonych jeziorem Tegern w jedno miasteczko (warto wybrać się na przejażdżkę brzegiem jeziora). Miłośnikom serów polecamy wybrać się do restauracji Naturkaserei TegernseerLand, jest nie tylko pysznie, ale i można się wiele nauczyć o historii regionu..

Ostatni przystanek przed powrotem do Monachium to dobrze znany Polakom z telewizji Garmich-Partenkirchen – m.in. tutaj Adam Małysz oddawał swoje najlepsze skoki, wygrywając ostatecznie 49. Turniej Czterech Skoczni. Ta miejscowość to mieszanka oszałamiających widoków (nieopodal wznosi się dumnie Zugspitze, najwyższa góra Niemiec, na którą można się stąd dostać kolejką zębatą, trasa częściowo wiedzie przez wykuty w skale tunel), alpejskiej architektury i świeżego powietrza. Zimą Garmich-Partenkirchen to znany ośrodek narciarski, a latem – uzdrowisko. Co ciekawe – Garmich i Partenkirchen przez lata były osobnymi miejscowościami, a połączyły się dopiero w 1935 roku na rozkaz. Hitlera. Który zdecydowanie lubił te ziemie.

Akademia RS, czyli emocje według ŠKODY

Akademia RS, czyli emocje według ŠKODY

Akademia RS to nowy projekt ŠKODY . Każdy może wziąć w nim udział, doskonaląc swoje umiejętności prowadzenia samochodu pod okiem profesjonalnych instruktorów. Pojechaliśmy do Poznania, by sprawdzić, czego można nauczyć się na prowadzonych w ramach Akademii RS zajęciach. Na autodromie w Poznaniu sprawdziliśmy możliwości najmocniejszej ŠKODY Octavii w historii - odmiany RS 245.